Ciekawostki przyrodnicze

Jerzyki odleciały już dobre dwa tygodnie temu. Na łąkach koczują coraz większe stada wron i gawronów. Ignorują mżawkę i wiatr. Spłoszone, zrywają się do lotu z ochrypłym krzykiem, zatoczą koło i opadną na ziemię. Mam wrażenie, że spoglądają na południe.

Bociany sejmikują w najlepsze (tylko proszę nie mylić bardzo pożytecznych ptasich spotkań z pewnym budynkiem w stolicy...). Wczoraj spotkałem stadko liczące piętnaście sztuk. Przeciągały leniwie skrzydła, czyściły piórka, coś tam klekotały po bocianiemu. Deszcz najwyraźniej im nie wadził, ale gdybym miał przed sobą wizję liczącej dziesięć tysięcy kilometrów podróży, też bym się nie przejmował paskudną pogodą. Wieczorami na drogi zaczynają wyłazić żaby i ropuchy. Idą na zimowe kwatery. Oczywiście tylko te, które szczęśliwym trafem nie spotkają się z samochodową oponą. Co prawda liście drzew jeszcze nie zdążyły zmienić barwy, ale zmianę czuje się w powietrzu. Cóż, nie mam wyboru i wbrew kalendarzowi ogłaszam koniec lata. Zaczęła się jesień.

Grzegorz Tabasz