02.09.2010
Zło. Problem tkwi po części w nas
Musimy zacząć od siebie samych. Kiedy analizujemy ogólną sytuację na świecie, widzimy zło niezwykle wyraźnie i jesteśmy wstanie sporządzić długą listę rzeczy, które bez wątpienia leżą po mrocznej stronie życia.
W sposób naturalny odbieramy jako zło moralne takie zjawiska, jak przestępczość zorganizowana, handel narkotykami, prostytucja, współczesne formy niewolnictwa, pornografia i oszustwo. Ze względu na wrodzoną ludziom pokusę do usprawiedliwiania własnego zachowania rzecz komplikuje się jednak, gdy zaczynamy przyglądać się sobie. Zdarza się, że postępujemy źle, ale winą obarczamy okoliczności albo odebrane wychowanie. Gdy wyczerpią nam się już wszystkie argumenty w obronie własnej, może wciąż pozostanie jakaś sprawa, należąca do kategorii występku czy zła, do której będziemy musieli się przyznać. Czasami trudno otwarcie wyznać winę - przecież większości z nas od dzieciństwa wpajano, że mamy być „mili". Jeśli przyjrzelibyśmy się naszym myślom albo czynom, mogłoby się jednak okazać, że między śniadaniem a obiadem rozczarowaliśmy samych siebie przynajmniej kilka razy.
To stwierdzenie jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich ludzi, którzy żyli albo będą żyć na świecie - z wyjątkiem Jezusa. Wszyscy mamy w sobie potencjał do czynienia zła. Tkwi on bardzo głęboko w nas. Przejawia się w naszym charakterze, wpływa destrukcyjnie na nasze związki i niszczy więzi rodzinne. Wstajemy rano uskrzydleni najwznioślejszymi ideałami i najczystszymi chęciami, ale już po paru minutach, a z pewnością pod koniec dnia, okaże się, że ulegamy zazdrości, złości, zawiści, żądzy i innym paskudnym cechom, do których istnienia najchętniej byśmy się w ogóle nie przyznali.
Możemy romansować z kimś w tajemnicy i wmawiać sobie, że to nic złego, bo „tak naprawdę" kochamy naszego partnera czy naszą partnerkę. Ale pozwalając sobie na taki skok w bok, prawdopodobnie wplączemy się szybko w pajęczynę kłamstw, zawiedziemy czyjeś zaufanie, złamiemy obietnice, zaczniemy kłamać i zranimy tego, kogo powinniśmy kochać. Wygląda na to, że niegodziwe postępowanie pociąga za sobą cały łańcuch konsekwencji, przez które pogrążamy nie tylko siebie samych, ale również innych. Często jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że się staczamy, że potrzebujemy kogoś, kto by nam pomógł oprzeć się złu i postępować dobrze i w prawy sposób.
- 1
- 2

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
-
27.10.2011
Tato, wolałbym, żebyś ty się ze mną pobawił!
Wielu ojców swoje wyrzuty sumienia spowodowane brakiem czasu dla własnych dzieci usiłuje uspokoić prezentami: dawaniem drogich zabawek, sprzętu technicznego, modnych ubrań. Niektórzy usiłują też "kupować sobie" dzieci większym kieszonkowym. -
27.10.2011
Kochać, ale jak?
"Wystarczy przejrzeć u fryzjera kilka czasopism, by odczuć żywe pragnienie nieużywania przez dłuższy czas słowa "miłość" - pisze Josef Pieper. I chociaż napisał to dobre kilkadziesiąt lat temu, niewiele się od tamtego czasu zmieniło.... -
26.10.2011
Nie dawajcie im rad. Nie potrzebują ich
-
26.10.2011
Ignacjańska obojętność
-
27.10.2011
Bóg w nas
Blip
Facebook
Flaker
Twitter
Wykop











Brak komentarzy
Dodaj komentarz